sobota, 17 października 2009

WSD Drohiczyn 4:2 WMSD Warszawa


Co prawda powyższy wynik nie jest korzystny, bo porażka to zawsze porażka, trzeba mieć na uwadze fakt że była to nasza pierwsza gra w takim składzie i na ligowym boisku.

Mecz rozgrywaliśmy na bardzo dobrym, równym i zadbanym boisku w miejscowości Mielnik. Warto dodać, że nasi przeciwnicy mieli spore doświadczenie gry na boiskach ligowych.

Spotkanie rozpoczęło się od zdecydowanych ataków gospodarzy na bramkę strzeżoną przez Konrada. Jednak dzięki dobrej grze obrońców i bramkarza, bramka nie padła. Około dziesiątej minuty mieliśmy doskonałą sytuacje do zdobycia bramki, jednak strzał głową Pawła Daszczyńskiego obronił bramkarz gospodarzy. W okolicach 20 minuty straciliśmy pierwszego gola po szarży Drohiczynian prawą stroną boiska. Niespełna 5 minut później padło wyrównanie. Dośrodkowanie Tomka Śliwińskiego główką w stronę bramki skierował Łukasz Lewandowski, a formalności z ok. pół metra dopełnił Jacek Olechowski. Niestety na minutę przed końcem pierwszej połowy po kolejnej akcji gospodarzy prawym skrzydłem, straciliśmy gola do szatni.

Po przerwie za Piotrka Szlapańskiego na boisku pojawił się Franek Urmański, a za Łukasza Lewandowskiego Michał Polny. Próbowaliśmy zdobyć wyrównującą bramkę, lecz brakowało ostatniego podania. Mieliśmy też problemy z łącznością między obroną a pomocą. Około 50 minuty straciliśmy trzecią bramkę po rzucie wolnym z 25 metrów. Nie minęło 10 minut i padł gol kontaktowy. Jacek dostał podanie od Pawła Nawłoki kiwnął bramkarza i strzelił do pustej bramki. W 60 minucie boisko opuścili: Kamil Piaszczak i Piotrek Kieliszek, w ich miejsce weszli: Łukasz Przybylski i Rafał Kaniecki.

W 65 minucie gospodarze przeprowadzili składną akcję, tym razem lewą stroną boiska i powiększyli przewagę. Od tego momentu nasza drużyna zmieniła ustawienie na bardziej ofensywne, gdyż nie było już czego bronić. Niestety mimo kilku dogodnych sytuacji nie byliśmy w stanie zmienić wyniku.

Cóż pozostaje niedosyt, bo zarówno można było uniknąć straconych bramek jak i spróbować coś więcej ustrzelić, ale brakowało nam przede wszystkim doświadczenia i zgrania. Bardzo natomiast cieszy kondycja fizyczna zawodników, wola walki i kultura na boisku.

Rewanż odbędzie się w ciągu najbliższych trzech tygodni, a wynik uzyskany na Podlasiu nie przekreśla awansu do następnej rundy, więc zapowiada się naprawdę ciekawe widowisko.

0 komentarze:

Prześlij komentarz