WARSZAWA 6:3 DROHICZYN
Na ten mecz czekaliśmy z niecierpliwością, ponieważ chcieliśmy się zrehabilitować za porażkę w Drohiczynie. Naszych rywali podjęliśmy na boisku w podwarszawskiej Kobyłce, gdzie normalnie swoje mecze rozgrywa klub z Ligi Okręgowej.
Tym razem wyjściowa jedenastka została ustawiona bardziej ofensywnie w klasycznym ustawieniu 1-4-4-2. Mecz rozpoczął się od zdecydowanych ataków naszej drużyny. Dominowaliśmy w środku pola i gol dla nas był tylko kwestią czasu. W okolicach 15 minuty doskonałe podanie Leszka Szwalbe wykorzystał Jacek Olechowski. Kilka minut później goście wyrównali po strzale z rzutu karnego, podyktowanego za zagranie ręką jednego z naszych obrońców. Mimo utraty gola, dalej graliśmy swoje i efektem tego był drugi gol. Znowu podawał Leszek, a bramkę zdobył Łukasz Pytlakowski. Niestety na przerwę schodziliśmy remisując 2:2 ponieważ rywale po kolejnym karnym wyrównali.
W drugiej połowie zmieniliśmy ustawienie na jeszcze bardziej ofensywne. Za Pawła Nawłokę wszedł Łukasz Lewandowski i przeszedł na lewą stronę pomocy, natomiast Kamil Piaszczak wzmocnił środek pola. Graliśmy więc 1-3-5-2. Wynik był niekorzystny, ponieważ do dogrywki brakowało nam 2 bramek, a do awansu co najmniej 3 przy założeniu, że nic nie stracimy. Ruszyliśmy mocno do przodu, bardzo ładnie wyglądała współpraca między poszczególnymi formacjami. Przy atakach rywali świetnie spisywał się nasz bramkarz Konrad Dmochowski. Około 50 minuty Leszka zmienił Rafał Dawidowicz, a kilka minut później było 3:2 dla nas. Kapitalnym strzałem popisał się Jacek. Ten wynik nie zadowalał nas więc cały czas cisnęliśmy rywali i około 60 minuty Łukasz P. dośrodkowując z lewej strony… zdobył bramkę. Sztab trenerski dokonał jeszcze dwie zmiany: Piotrka Kieliszka zmienił Rafał Kaniecki, a Kamila Piaszczaka, Piotrek Olewicz. Takim wynikiem zakończyła się druga połowa meczu, więc konieczna była dogrywka.
Do dogrywki przystąpiliśmy w zmienionym ustawieniu z pięcioma obrońcami. Niestety już w pierwszych minutach straciliśmy gola. Teraz to Drohiczyn był bliżej awansu. W 85 minucie boisko opuścił Paweł Daszczyński, a wszedł Piotrek Szlapański.
Po stracie bramki wróciliśmy do poprzedniego ustawienia i znowu siedliśmy na rywalu. Cały zespół grał kapitalnie, ale na największe wyróżnienie zasłużył Łukasz Lewandowski. Najpierw ładnym podaniem uruchomił Jacka, który zdobył dla nas piątą bramkę. Kilka minut później sam Łukasz powiększył nasze prowadzenie po asyście Łukasza Pytlakowskiego. Warto też wspomnieć o kapitalnym podaniu Tomka Śliwińskiego do Jacka. Bramki nie było, ale tej akcji nie powstydzili by się zawodowcy.
Wynik nie uległ już zmianie i mogliśmy cieszyć się z awansu do następnej rundy Mistrzostw Polski Seminariów Duchownych.
Tym razem wyjściowa jedenastka została ustawiona bardziej ofensywnie w klasycznym ustawieniu 1-4-4-2. Mecz rozpoczął się od zdecydowanych ataków naszej drużyny. Dominowaliśmy w środku pola i gol dla nas był tylko kwestią czasu. W okolicach 15 minuty doskonałe podanie Leszka Szwalbe wykorzystał Jacek Olechowski. Kilka minut później goście wyrównali po strzale z rzutu karnego, podyktowanego za zagranie ręką jednego z naszych obrońców. Mimo utraty gola, dalej graliśmy swoje i efektem tego był drugi gol. Znowu podawał Leszek, a bramkę zdobył Łukasz Pytlakowski. Niestety na przerwę schodziliśmy remisując 2:2 ponieważ rywale po kolejnym karnym wyrównali.
W drugiej połowie zmieniliśmy ustawienie na jeszcze bardziej ofensywne. Za Pawła Nawłokę wszedł Łukasz Lewandowski i przeszedł na lewą stronę pomocy, natomiast Kamil Piaszczak wzmocnił środek pola. Graliśmy więc 1-3-5-2. Wynik był niekorzystny, ponieważ do dogrywki brakowało nam 2 bramek, a do awansu co najmniej 3 przy założeniu, że nic nie stracimy. Ruszyliśmy mocno do przodu, bardzo ładnie wyglądała współpraca między poszczególnymi formacjami. Przy atakach rywali świetnie spisywał się nasz bramkarz Konrad Dmochowski. Około 50 minuty Leszka zmienił Rafał Dawidowicz, a kilka minut później było 3:2 dla nas. Kapitalnym strzałem popisał się Jacek. Ten wynik nie zadowalał nas więc cały czas cisnęliśmy rywali i około 60 minuty Łukasz P. dośrodkowując z lewej strony… zdobył bramkę. Sztab trenerski dokonał jeszcze dwie zmiany: Piotrka Kieliszka zmienił Rafał Kaniecki, a Kamila Piaszczaka, Piotrek Olewicz. Takim wynikiem zakończyła się druga połowa meczu, więc konieczna była dogrywka.
Do dogrywki przystąpiliśmy w zmienionym ustawieniu z pięcioma obrońcami. Niestety już w pierwszych minutach straciliśmy gola. Teraz to Drohiczyn był bliżej awansu. W 85 minucie boisko opuścił Paweł Daszczyński, a wszedł Piotrek Szlapański.
Po stracie bramki wróciliśmy do poprzedniego ustawienia i znowu siedliśmy na rywalu. Cały zespół grał kapitalnie, ale na największe wyróżnienie zasłużył Łukasz Lewandowski. Najpierw ładnym podaniem uruchomił Jacka, który zdobył dla nas piątą bramkę. Kilka minut później sam Łukasz powiększył nasze prowadzenie po asyście Łukasza Pytlakowskiego. Warto też wspomnieć o kapitalnym podaniu Tomka Śliwińskiego do Jacka. Bramki nie było, ale tej akcji nie powstydzili by się zawodowcy.
Wynik nie uległ już zmianie i mogliśmy cieszyć się z awansu do następnej rundy Mistrzostw Polski Seminariów Duchownych.
0 komentarze:
Prześlij komentarz